Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 czerwca 2015

Wiek Adalaine

Ponad dwa tygodnie temu wybrałam się na film „Wiek Adalaine”. Nie wiedziałam, że jest to romansidło, bo na takie filmy nie chodzę, ale ten nawet mi się spodobał.


Adalaine w wyniku wypadku przestaje się starzeć. Ma już ponad sto lat, ale dalej wygląda na trzydziestolatkę. Przez lata zmienia swoją tożsamość i ukrywa się, by nikt nie poznał jej sekretu.

Spodziewałam się, że w filmie zobaczymy, jak główna bohaterka zmienia się przez lata. Liczyłam na pokazanie sposobu, w jaki przystosowuje się do nowych czasów. W tym przypadku niestety się zawiodłam. Przez większość filmu akcja działa się w czasach dzisiejszych i tylko momentami otrzymywaliśmy retrospekcje.

Aktorzy bardzo dobrze zagrali swoje rolę. Blake Lively, która znałam z serialu „Plotkara” pozytywnie mnie zaskoczyła. Najlepszą role odegrał jednak Harrison Ford. Sceny, kiedy pojawiał się na ekranie, są moimi ulubionymi w całym filmie.

Najbardziej zawiodłam się na zakończeniu. Było przewidywalne i zbyt cukierkowe, a tego w filmach nie lubię. Właśnie przez samą końcówkę, film otrzymuje ode mnie trochę niższą notę.

Od filmu nie otrzymałam tego, czego się spodziewałam, ale miło spędziłam czas.

wtorek, 13 stycznia 2015

Seriale BBC

Jestem serialocholiczką. Wspominałam o tym przy poście oserialach młodzieżowych. Dziś chciałabym pokrótce opisać trzy seriale BBC, które oglądam i bardzo lubię.

1. Sherlock
 

Kolejna ekranizacja znanego wszystkim Sherlocka Holmesa. Przenosimy się do XXI wieku. Akcja toczy się oczywiście w Londynie, jednak tym razem Sherlock nie korzysta wyłącznie z pomocy swojego przyjaciela doktora Johna Watsona. Telefon i laptop również pomagają w śledztwie. Niektórym osobom nie podobało się to, że czas akcji w serialu tak bardzo różni się od tego książkowego. Jednak ma to swój urok i ja jestem zdecydowanie na tak. Zachwycam się również aktorami (szczególnie Benedictem Cumberbatchem i Martinem Frejmanem). Odcinków nie jest wiele, ale każdy trwa półtorej godziny, więc można traktować je jak filmy. Niestety czas oczekiwania również pozostawia wiele do życzenia (następny odcinek dopiero w grudniu czyli po prawie dwóch latach przerwy).

2. Doctor Who


Serial, który dla wielu Brytyjczyków jest czymś, co kojarzy się z Londynem. Pierwszy odcinek został wyemitowany w 1963 roku (ja oczywiście nie oglądałam od początku, zaczęłam dopiero od nowej serii, która powstała w 2005 roku).
O co dokładnie chodzi w tym serialu? Doctor jest Władcą Czasu. Podróżuje swoją niebieską budką policyjną w czasie i przestrzeni. Na pokład zabiera ze sobą różnych młodych ludzi i razem przeżywają przygody.
Z opisu brzmi jak bajka dla dzieci i trochę nią jest, ale tak naprawdę Doctor Who to serial dla wszystkich.
Efekty nie należą do najlepszych (w piątym sezonie widać poprawę), a fabuła niektórych odcinków jest zbyt przewidywalna. Mimo to uwielbiam ten serial. Pierwsze odcinki mogą nie zaciekawić, dlatego mniej cierpliwym polecam zacząć oglądać od piątego sezonu.

3. Merlin


Serial, który jest uroczy. Niski budżet nie rzuca się aż tak w oczy dzięki bohaterom, których można pokochać. Mamy tutaj bardzo dużo humoru, świetne dialogi i właśnie postacie, którymi się zachwycam. Historie odcinków są ciekawe, a średniowieczny klimat wiernie przedstawiony.
Merlin opowiada o legendarnym królu Arturze i czarodzieju Merlinie. Historia została jednak trochę zmieniona (np. Merlin jest w takim samym wieku, co Artur).
Tę pozycję również polecam dla całej rodziny.

Oglądacie jakieś seriale BBC?

piątek, 28 listopada 2014

Seriale młodzieżowe

Jestem serialomaniaczką. Oglądanie seriali sprawia mi przyjemność i dzięki temu mogę odpocząć. Jeszcze w ubiegłym roku dość często oglądałam seriale, teraz z braku czasu robię to tylko i wyłącznie w weekendy. W ciągu ostatnich lat zdążyłam zapoznać się z kilkoma młodzieżowymi serialami. Niektóre bardzo lubię, inne mniej, a są też takie, które oglądam dla odmóżdżenia.


Oto moja lista kilku młodzieżowych seriali:

1. The Vampire Diaries (Pamiętniki Wampirów)


W gimnazjum przez jakiś czas byłam oczarowana wampirami. Czytałam książki o wampirach, pisałam o nich opowiadania. Jedyną rzeczą, która nie przypadła mi do gustu w tej tematyce był Zmierzch (świecące wampiry po prostu do mnie nie przemawiały).
Koleżanka męczyła mnie, żeby zaczęła oglądać „Pamiętniki Wampirów”. Bardzo ciężko było mi się do tego zabrać, bo pierwsze dwa odcinki bardzo mnie wynudziły. Jednak dałam serialowi szansę, a potem zostałam oczarowana. Niestety to co dobre, szybko się kończy. Po trzech genialnych sezonach, serial momentalnie stoczył się na samo dno. Widziałam jeszcze czwarty sezon, ale później stwierdziłam, że to po prostu nie ma sensu. Dałam sobie z tym serialem spokój. Dalej jednak nie potrafię zrozumieć, jak tak można zepsuć serial i jakim cudem nie anulowali go (oglądalność spadła o ponad 2mln).
Plusem tego serialu jest fakt, że różni się sporo od książki, która nie przypadła mi do gustu.
Sama mogę polecić pierwsze trzy sezony, ale reszta jest bardzo zniechęcająca.

2. Gossip Girl (Plotkara)


O tym serialu również usłyszałam od przyjaciółki (od tej samej co wyżej, przy okazji pozdrawiam Ciebie!). Z początku polski tytuł bardzo mnie zniechęcał, ale już po jedynym odcinku wsiąknęłam totalnie.
Serial opowiada o bogatych nastolatkach mieszkających na Manhattanie. Mamy tutaj dużo intryg i romansów. W tym serialu uwielbiałam zabawne sytuacje i właśnie te intrygi. Miałam również swoją ulubioną parę :)
Niestety tutaj też serial trochę się popsuł. Nie było jednak tragicznie. Pod koniec zaczęła się z tego robić trochę taka Moda Na Sukces dla młodzieży, co nie za bardzo mi się spodobało.
Ogólnie uważam jednak, że jako odprężający serial nadaje się idealnie.

3. Pretty Littre Liars (Słodkie Kłamstewka)


Ten serial również jest ekranizacją książki, z którą zapoznałam się najpierw. Serial z początku nawet mi się podobał, ale z każdym kolejnym odcinkiem robiło się nudniej. Oglądam raczej z przyzwyczajenia. Uważam, że książka jest o wiele lepsza.
Serial opowiada o piątce przyjaciółek. Jedna z nich ginie, a reszta zaczyna dostawać anonimowe SMSy. Dziewczyny próbują rozwiązać sprawę morderstwa przyjaciółki i tajemniczego prześladowcy.

4. Glee


Kiedyś w telewizji zobaczyłam jeden z odcinków „Glee” i od razu się zachwyciłam. Jakiś czas później zaczęłam oglądać serial, który był inny niż reszta młodzieżowych. Najważniejszy tutaj był śpiew. Oprócz osobistych perypetii bohaterów (którzy są naprawdę różni) można posłuchać znanych piosenek w wykonaniu młodych artystów.
Serial uważam za naprawdę zabawny, a do tego porusza bardzo ważne kwestie. Uczy również tolerancji i pokazuje, że w świecie, gdzie każdy jest inny, coś może nas łączyć.

5. Joan z Arkadii


Do tego serialu mam szczególny sentyment. Jest on pierwszym młodzieżowym, który zaczęłam oglądać. Rozpoczął również moją manię na seriale.
Uważam, ze jest to jeden z mądrzejszych seriali młodzieżowych. Opowiada o nastolatce, której ukazuje się Bóg pod różnymi postaciami (raz jest to młody chłopak, innym razem starsza pani). Każdy odcinek niesie za sobą jakąś lekcję. Serial absolutnie nie jest tylko dla wierzących. Mimo że w pewnym stopniu porusza tematykę religijną, mówi przede wszystkim o życiu.

6. Veronica Mars


Na sam koniec serial, który mnie zauroczył. Bardzo żałuję, że powstały tylko trzy sezony. Serial opowiada o młodej dziewczynie, która po godzinach pomaga ojcu w biurze detektywistycznym. Można nazwać ją amerykańskim Sherlockiem Holmesem :)
Serial kocham za fabułę, genialne dialogi i psychologię postaci.
Ten serial gorąco polecam wszystkim. Można się przy nim świetnie bawić.

Na tym kończę moją listę. A Wy jakie młodzieżowe seriale oglądaliście lub wciąż oglądacie?

sobota, 22 listopada 2014

"Bogowie" - polski film, z którego możemy być dumni

Nie przepadam za polskimi filmami. Oglądam je bardzo rzadko, bo zazwyczaj mi się nie podobają. Ostatnio jednak słyszałam wiele opinii, zachwalających nowy film o Zbigniewie Relidze. W końcu udało mi się na niego wybrać do kina i mogę powiedzieć jedno: nie żałuję.

Nie spodziewałam się czegoś tak dobrego. Film bardzo mi się spodobał i nie nudziłam się na nim nawet przez sekundę. Z chęcią obejrzałabym go jeszcze raz.


Film biograficzny, ale czy na pewno?

„Bogowie” nie są do końca biografią. O życiu prywatnym Religi nie ma wiele. Wiemy tylko, że miał żonę. Film głównie skupia się na operacjach, próbach i ratowaniu ludzkiego życia. Nie uważam jednak, aby działało to na jego niekorzyść. Takie przedstawienie życia Religi, a raczej jego pracy zdecydowanie przypadło mi do gustu. Mówi się, ze to film o Relidze i owszem jest w tym duo racji. Ale pamiętajmy, ze jest to też film o przeszczepach i walce o zgodę na nie.

Genialny Tomasz Kot!

Nie spotkałam się jeszcze z opinią, która nie zachwalała gry aktorskiej Tomasza Kota. To, co Kot pokazał na ekranie, było niesamowite. Grał całym sobą. Sposobem mówienia, postawą, mimiką. Przez cały film chodził zgarbiony, co na pewno nie było łatwym zadaniem. Ja jestem zachwycona tym, jak ukazał postać Religi. Zrobił to naprawdę fantastycznie.

Scenariusz, reżyseria i cała reszta

Film całościowo jest zrobiony bardzo dobrze. Ciekawe dialogi, a przekleństwa nie rzucają się za bardzo w oczy (czy raczej w uszy). W czasie seansu można było się śmiać i płakać. 
Film został bardzo ładnie wyreżyserowany. Nie narzekam również na muzykę, która niektórym nie pasowała. O dziwo z dźwiękiem nie było tak źle. Bardzo często w polskich filmach spotykam się z niezbyt dobrym dostosowaniem dźwięku. Niektóre fragmenty są za głośno, inne za cicho, czasem nie wiem, co zostało powiedziane przez bohatera. Tym razem nie miałam takich problemów, co bardzo mnie ucieszyło :)

Dawno nie widziałam tak dobrego polskiego filmu, chociaż ja wiele polskich nie oglądam. Oscara pewnie nie dostaniemy, ale liczę chociaż na nominację, bo ten film naprawdę na to zasługuje.

Na koniec wstawiam słynne zdjęcie po udanej operacji. W tle widać pomocnika, który ze zmęczenia zasnął na podłodze.


Jeśli jeszcze nie zdążyliście obejrzeć tego filmu, szybko to nadróbcie. Naprawdę warto.